w nowym roku. chociaz wcale nie czuje, ze dzieje sie cos nowego. raczej zamykam ostatni rozdzial bez pewnosci, co przyniesie kolejny.
jestem czlowiekiem bardzo niewielkiej wiary. w ludzi, w przyszlosc, w organizacje. to bardzo dziwne, kiedy jest sie z osoba, ktora ma zupelnie odwrotna wizje. cos o pozytywnych wibracjach, ktore przyciagaja pozytywne zdarzenia? moja odpowiedz to uniesiona brew i sceptyczny wyraz twarzy.
pod koniec roku wrocilam na chwile na terapie. duzo sie dzialo i nie potrafilam sobie tego poukladac. ponazywac pewnych rzeczy a moze zrozumiec? zaluje, ze musialam przerwac. najciekawsza czesc dotyczyla chyba mojego drzewa genealogicznego. mialam rozrysowac swoja rodzine i przez 2 tygodnie nosilam to drzewo w kieszeni jak jakis bardzo ciezki przedmiot. nasza przeszlosc trzyma nas czasem na dnie. a czasami pozwala nam lepiej zrozumiec, ze wcale nie musi sie powtorzyc.
Ponizej szybki recap z ostatnich miesiecy w formie fotostory:
środa, 30 stycznia 2019
poniedziałek, 17 września 2018
teenage riot
zastanawiam się jakim nastolatkiem byłabym gdybym urodziła się 15/20 lat później. miałabym na pewno dostęp do aplikacji, które pozwalają ci śledzić, podglądać i robić zdjęcia swojemu śniadaniu.
robiłabym zdjęcia mojemu śniadaniu? chciałabym być fit? szczupła i wysportowana?
pewnie częściej kłóciłabym się z koleżankami na naszym czacie grupowym. obrażałybyśmy się o to, że nie polubiłyśmy swoich zdjęć na facebooku.
uprawiałybyśmy internetowy bulling? rozpuszczały fałszywe plotki? śledziłabym chłopbów w których byłabym zadurzona?
a może oscentacyjnie dawalabym do zrozumienia swiatu, ze jestem zbyt cool, zeby miec konto na instagramie?
nigdy sie nie dowiem.
chcialabym sie cieszyc z tego, jak daleko zaszlam. szkoda, ze przez wiekszosc czasu biczuje sie za to, ze nie zaszlam dosc daleko.
robiłabym zdjęcia mojemu śniadaniu? chciałabym być fit? szczupła i wysportowana?
pewnie częściej kłóciłabym się z koleżankami na naszym czacie grupowym. obrażałybyśmy się o to, że nie polubiłyśmy swoich zdjęć na facebooku.
uprawiałybyśmy internetowy bulling? rozpuszczały fałszywe plotki? śledziłabym chłopbów w których byłabym zadurzona?
a może oscentacyjnie dawalabym do zrozumienia swiatu, ze jestem zbyt cool, zeby miec konto na instagramie?
nigdy sie nie dowiem.
chcialabym sie cieszyc z tego, jak daleko zaszlam. szkoda, ze przez wiekszosc czasu biczuje sie za to, ze nie zaszlam dosc daleko.
poniedziałek, 20 sierpnia 2018
wielka woda, wielkie akwarium
konferencje to pozy, networking na sile i robienie zdjec slajdom prezentowanym w zbyt zimnych pomieszczeniach. kolekcjonowanie wizytowek i picie zlej kawy rowniez.
podobno w chicago sa bardzo dobre bary z muzyka na zywo, gdzie graja swietny jazz i blues. nie jestem w stanie tego potwierdzic. ale przynajmniej moge powiedziec, ze Jezioro Michigan jest ogromne i przypomina podejrzanie spokojne morze. donosze rowniez, ze instytut sztuki ma najlepsza kolekcje sztuki orientalnej, indianskiej i latynoamerykanskiej jaka widzialam.
poza tym polskie sklepy w chicago maja prawie ten sam asortyment, co kazdy spozywczak w rzeszowie i rozprowadzaja polonijna prase.
.
podobno w chicago sa bardzo dobre bary z muzyka na zywo, gdzie graja swietny jazz i blues. nie jestem w stanie tego potwierdzic. ale przynajmniej moge powiedziec, ze Jezioro Michigan jest ogromne i przypomina podejrzanie spokojne morze. donosze rowniez, ze instytut sztuki ma najlepsza kolekcje sztuki orientalnej, indianskiej i latynoamerykanskiej jaka widzialam.
poza tym polskie sklepy w chicago maja prawie ten sam asortyment, co kazdy spozywczak w rzeszowie i rozprowadzaja polonijna prase.
.
poniedziałek, 30 lipca 2018
atak paniki
Czy mieliscie kiedys atak paniki?
To obsurdalnie obezwladniajace uczucie. W moim przypadku zaczyna sie od szumu w uszach, a potem przyspieszonego tetna. Konczy sie na tym, nie moge zlapac oddechu. Czasami trzesa sie rece. Zazwyczaj wiem, co mnie do tego doprowadza. Wiec staram sie opanowac myslac o najgorszej mozliwej wersji wydarzen i staram sie logicznie ja rozpracowac. Mozna powiedziec, ze staram przekonac sie, ze moglo byc gorzej i nie jest az tak zle. Ale teraz nie dziala. Kiedy mysle o powrocie do domu moich rodzicow, wydaje mi sie ze raczej wolalabym umrzec niz stawic mu czola.
Chociaz wiem, ze to nie takie zle i byc moze wielu ludzi byloby calkiem zadowolnych, na piersi lokuje mi sie kilkutonowy glaz. Z wyrytym napisem "jestes porazka i nic ci sie nie udalo".
Czy warto byloby urodzic sie jeszcze raz i zaczac robic wszystko od nowa, ale lepiej? Podejmowac lepsze decyzje? Przechodzic przez ten koszmar ponownie?
To obsurdalnie obezwladniajace uczucie. W moim przypadku zaczyna sie od szumu w uszach, a potem przyspieszonego tetna. Konczy sie na tym, nie moge zlapac oddechu. Czasami trzesa sie rece. Zazwyczaj wiem, co mnie do tego doprowadza. Wiec staram sie opanowac myslac o najgorszej mozliwej wersji wydarzen i staram sie logicznie ja rozpracowac. Mozna powiedziec, ze staram przekonac sie, ze moglo byc gorzej i nie jest az tak zle. Ale teraz nie dziala. Kiedy mysle o powrocie do domu moich rodzicow, wydaje mi sie ze raczej wolalabym umrzec niz stawic mu czola.
Chociaz wiem, ze to nie takie zle i byc moze wielu ludzi byloby calkiem zadowolnych, na piersi lokuje mi sie kilkutonowy glaz. Z wyrytym napisem "jestes porazka i nic ci sie nie udalo".
Czy warto byloby urodzic sie jeszcze raz i zaczac robic wszystko od nowa, ale lepiej? Podejmowac lepsze decyzje? Przechodzic przez ten koszmar ponownie?
piątek, 20 lipca 2018
stara europa
Bardzo stara.
Chyba najbardziej podobalo mi sie w Lizbonie, ale czy kiedykolwiek bedzie mi dane tam wrocic? Swiat jest duzy, moze nawet za duzy.
Rzym mnie zawiodl, bo nie ma w nim miejsca na krytyke. Pewnie tak samo czulabym sie w Paryzu. Nie mozna sie z nim nie zgodzic, nie mozna sobie wyrobic wlasnej opinii o fontannie di Trevi albo Koloseum. Jest sie tylko jak sardynka, wcisnietym w tlum, ktory robi zdjecia i oglada zabytki przez ekran swojej komorki.
Z kolei Neapol to jak jazda na motorze bez trzymanki i bez kasku. W cieniu wulkanu i brudnych kamienic ukrywaja sie tanie i dobre restauracje. Troche fawela, troche plaza, troche ruiny.
W Tallinie nie widzalam prawdziwej nocy, ale za to zmarzlam, zmoklam i zestresowalam sie jak mysz na konferencji. Swiat jest duzy, moze nawet za duzy kiedy jest sie na ostatnim roku doktoratu.
Chyba najbardziej podobalo mi sie w Lizbonie, ale czy kiedykolwiek bedzie mi dane tam wrocic? Swiat jest duzy, moze nawet za duzy.
Rzym mnie zawiodl, bo nie ma w nim miejsca na krytyke. Pewnie tak samo czulabym sie w Paryzu. Nie mozna sie z nim nie zgodzic, nie mozna sobie wyrobic wlasnej opinii o fontannie di Trevi albo Koloseum. Jest sie tylko jak sardynka, wcisnietym w tlum, ktory robi zdjecia i oglada zabytki przez ekran swojej komorki.
Z kolei Neapol to jak jazda na motorze bez trzymanki i bez kasku. W cieniu wulkanu i brudnych kamienic ukrywaja sie tanie i dobre restauracje. Troche fawela, troche plaza, troche ruiny.
W Tallinie nie widzalam prawdziwej nocy, ale za to zmarzlam, zmoklam i zestresowalam sie jak mysz na konferencji. Swiat jest duzy, moze nawet za duzy kiedy jest sie na ostatnim roku doktoratu.
środa, 6 czerwca 2018
el impacto
czesto mam wrazenie, ze efekt jaki inni na mnie maja, nie jest odwzajemniony. ja wiem jak bardzo niektore osoby byly wazne w moim zyciu i do czego doprowadzily. np. gdyby nie to, ze moj ex ze mna zerwal w sposob dosc brutalny i nieelegancki, nigdy bym sie w sobie nie zebrala ani ze soba nie rozliczyla. ale czy ja mialam wplyw na kogokolwiek?
przypomnial mi sie T. sprzed paru tygodni, ktory chce studiowac w Polsce. moze to przeze mnie albo dzieki mnie?
a J? dzisiaj (po dwoch latach) znow go spotkalam, tym razem w sali, w ktorej codziennie pracuje. czy tylko mi stanelo przed oczami nasze spotkanie sprzed jego wyjazdu do Urugwaju?
mam ochote uciekac i zameczac sie praca jednoczesnie.
staram sie: czytac recenzje odrzuconego artykulu i wymyslic jak go zmienic i ulepszyc
przypomnial mi sie T. sprzed paru tygodni, ktory chce studiowac w Polsce. moze to przeze mnie albo dzieki mnie?
a J? dzisiaj (po dwoch latach) znow go spotkalam, tym razem w sali, w ktorej codziennie pracuje. czy tylko mi stanelo przed oczami nasze spotkanie sprzed jego wyjazdu do Urugwaju?
mam ochote uciekac i zameczac sie praca jednoczesnie.
staram sie: czytac recenzje odrzuconego artykulu i wymyslic jak go zmienic i ulepszyc
czwartek, 31 maja 2018
Lençóis Maranhenses
Bumba Meu Boi, czyli oparty na lokalnej legendzie folklorystyczny spektakl. Od lewej: Francisco, Boi, e Catirina.

Stare miasto w São Luís.
Wydmy.
Zdjecia sa w stanie przemowic same za siebie.
Gwoli dopelnienia: dawno nie jadlam tylu krewetek na raz i dawno mnie tak nie wkurzaly niedogodnosci hotelowe. Moze sie starzeje i robie sie upierdliwa.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























































