Byłam w Sao Paulo. Najwieksze miasto w Ameryce Południowej, jedno z większych na świecie, a przytłoczyło mnie tylko, kiedy zjezdzalam po piątych ruchomych schodach, zeby moc wejsc do metra. (czy to zdanie ma sens? trace wyczucie po polsku).
Co tam robilam? Prezentowałam 2 projekty, jadłam kanapke z nieprzyzwoitą ilością mortadeli, piłam argentyńskie wino, oglądałam słynne obrazy, mniej słynne rzeźby i średnio znane grafiki. (okazuje się, że większość ludzi, którzy niedługo zdobędą tytuł doktora na mojej uczelni nie wie kim był Toulouse Lautrec!).
W przerwach walczyłam z moim wstydem, zażenowaniem i antyspołecznymi tendencjami.
obejrzane: big mouth, początek loving i mecz brazylia vs. chile (biedni chilijczycy nie pojada na mundial...)
będzie obejrzane: parę filmów na festiwalu filmowym (oby)
wypite: coca zero i mate z niedzwiadkiem
zjedzone: burguer z void
będzie kupione: wizyta u dermatologa i dietetyka (moze wreszcie naucze sie jesc w przyzwoitych godzinach i ilosciach)
będzie montowane: półka na książki żółta w stylu retro
wtorek, 10 października 2017
poniedziałek, 18 września 2017
nie wiem jak narysowac model, ktory obrazowalby zrodla mojego obecnego stanu.
albo jest tak, ze czuje sie jak gowno, bo jestem asystentem i nie wychodzi mi ta praca. to z kolei wplywa na to, ze moj zwiazek chwieje sie w posadach, bo generalnie czuje sie niepewnie w zyciu.
albo jest tak, ze czuje sie jak gowno, bo jestem asystentem i nie wychodzi mi ta praca. ale nie ma to nic wspolnego z moim zwiazkiem, bo zrodla moich w nim problemow sa gdzie indziej. moje wczesniejsze doswiadczenia? jego obecne zachowania?
nie wiem. on nie wie, ze nie wiem.
obejrzane Bojack horseman
albo jest tak, ze czuje sie jak gowno, bo jestem asystentem i nie wychodzi mi ta praca. to z kolei wplywa na to, ze moj zwiazek chwieje sie w posadach, bo generalnie czuje sie niepewnie w zyciu.
albo jest tak, ze czuje sie jak gowno, bo jestem asystentem i nie wychodzi mi ta praca. ale nie ma to nic wspolnego z moim zwiazkiem, bo zrodla moich w nim problemow sa gdzie indziej. moje wczesniejsze doswiadczenia? jego obecne zachowania?
nie wiem. on nie wie, ze nie wiem.
obejrzane Bojack horseman
piątek, 8 września 2017
obejrzane: the mask I live in
chyba niczego nie zrozumialam
biedni mezczyzni, bez wzorcow meskosci i nie mogacy okazywac uczuc.
ja tez nie moge, nie umiem. wszyscy kaza wyrzucac z siebie i na zewnatrz, ale nikt nie mowi co dalej...
obejrzane: breaking bad
jestem literalnie na skraju wytrzymalosci. fizycznej i psychicznej. placz pod prysznicem, notoryczny bol jelit, glowy i sucha skora wlacznie.
na chuj ludziom zwiazki, kiedy bycie w nich jest mega trudne i do bani
chyba niczego nie zrozumialam
biedni mezczyzni, bez wzorcow meskosci i nie mogacy okazywac uczuc.
ja tez nie moge, nie umiem. wszyscy kaza wyrzucac z siebie i na zewnatrz, ale nikt nie mowi co dalej...
obejrzane: breaking bad
jestem literalnie na skraju wytrzymalosci. fizycznej i psychicznej. placz pod prysznicem, notoryczny bol jelit, glowy i sucha skora wlacznie.
na chuj ludziom zwiazki, kiedy bycie w nich jest mega trudne i do bani
poniedziałek, 21 sierpnia 2017
ludzie sie powtarzaja. i sytuacje.
mi sie powtarzaja ludzie i sytuacje. z daleka rozpoznaje schemat i temat i pochodze nieufnie do sprawy, albo wrecz szufladkuje ludzi zanim zdaza sie odezwac.
to ciekawe kiedy stajemy sie przedmiotem naszych wlasnych badan. kiedy brak wiary we wlasne sily wynika z tego co o sobie myslimy. tego, co o sobie wiemy. czy rzeczywiscie te latki, ktore sobie dolepiam sa prawdziwe?
rzeczywiscie jestem dobra nauczycielka? naprawde jestem osoba, ktora nie zdradza i zawsze robi to, co nalezy? czy aby na pewno nie znam sie na matmie i statystyce?
powyzej rozne fragmenty mojej tozsamosci, rozbite i zdolne do odbijania roznych refleksow w zaleznosci od tego, jakie swiatlo na nie pada.
obejrzane: dunkierka i pare odcinkow frustrujacego leftovers, i ostatni frustrujacy odcinek game of thrones.
odsluchane: nic
przestraszone: przyszloscia
powracajace z niebytu: przeszle mary w postaci J. A., ktory jest jak zly szelag
mi sie powtarzaja ludzie i sytuacje. z daleka rozpoznaje schemat i temat i pochodze nieufnie do sprawy, albo wrecz szufladkuje ludzi zanim zdaza sie odezwac.
to ciekawe kiedy stajemy sie przedmiotem naszych wlasnych badan. kiedy brak wiary we wlasne sily wynika z tego co o sobie myslimy. tego, co o sobie wiemy. czy rzeczywiscie te latki, ktore sobie dolepiam sa prawdziwe?
rzeczywiscie jestem dobra nauczycielka? naprawde jestem osoba, ktora nie zdradza i zawsze robi to, co nalezy? czy aby na pewno nie znam sie na matmie i statystyce?
powyzej rozne fragmenty mojej tozsamosci, rozbite i zdolne do odbijania roznych refleksow w zaleznosci od tego, jakie swiatlo na nie pada.
obejrzane: dunkierka i pare odcinkow frustrujacego leftovers, i ostatni frustrujacy odcinek game of thrones.
odsluchane: nic
przestraszone: przyszloscia
powracajace z niebytu: przeszle mary w postaci J. A., ktory jest jak zly szelag
wtorek, 1 sierpnia 2017
lo que viene, conviene
jak sie zaadaptowac do nowych warunkow, ktore pojawiaja sie czy tego chcemy czy nie
co mozemy zrobic?
1. zmiana nie jest zagrozeniem, przydarza sie kazdemu i bez przerwy
2. umiejetnosci, ktore mamy i wczesniej nam pomogly, rowniez w przyszlosci sie przydadza
3. bycie szczesliwym nie zalezy od rzeczy, osob, sukcesu. zalezy od naszej umiejetnosci czerpania z kazdej sytuacji
4. zyc nie znaczy walczyc, znaczy adaptowac sie i zyc w zgodzie z tym, co sie wydarza
5. nauczyc sie radzic sobie ze stresem tak, zeby nas nie obezwladnial.
notatki z podcastu: http://www.marthadebayle.com/v2/especialistasv2/gabyperezislas/miedo-al-cambio/
to proces. boje sie i czuje, ze sie blokuje np teraz w zwiazku ze stypendium. ale jesli sie przydarzy, nie bede z nim walczyc. dam sobie rade.
podrozowane: do Belo Horizonte w piatek, zeby zjesc pao de queijo i napic sie kawy wszedzie tam, gdzie ja parza
pisane: znowu ten artykul o openness to experience
sluchane: podcasty o wszystkim
co mozemy zrobic?
1. zmiana nie jest zagrozeniem, przydarza sie kazdemu i bez przerwy
2. umiejetnosci, ktore mamy i wczesniej nam pomogly, rowniez w przyszlosci sie przydadza
3. bycie szczesliwym nie zalezy od rzeczy, osob, sukcesu. zalezy od naszej umiejetnosci czerpania z kazdej sytuacji
4. zyc nie znaczy walczyc, znaczy adaptowac sie i zyc w zgodzie z tym, co sie wydarza
5. nauczyc sie radzic sobie ze stresem tak, zeby nas nie obezwladnial.
notatki z podcastu: http://www.marthadebayle.com/v2/especialistasv2/gabyperezislas/miedo-al-cambio/
to proces. boje sie i czuje, ze sie blokuje np teraz w zwiazku ze stypendium. ale jesli sie przydarzy, nie bede z nim walczyc. dam sobie rade.
podrozowane: do Belo Horizonte w piatek, zeby zjesc pao de queijo i napic sie kawy wszedzie tam, gdzie ja parza
pisane: znowu ten artykul o openness to experience
sluchane: podcasty o wszystkim
poniedziałek, 24 lipca 2017
w punkt
gdzies tam pod warstwami mozna mnie znalezc po dawnemu zestrachana.
widzialam juz wiele razy jak pierwszoplanowy usmiech moze tak naprawde oznaczac, ze cos jest mocno na opak. dlatego w piatkowy wieczor o malo co nie ucieklam z tego ubera, ktory wiozl nas do kina. moje cialo od razy wpadlo w tryb ataku nerwowego. i chociaz mialam przemozna ochote krzyknac:" what the fuckin' fuck", zdlawilam moje emocje zakrzykujac je wewnetrznym glosem "wezmie cie za idiotke", " nie chcesz byc znow tamta osoba, ktora kontrolowala", "ma prawo do prywatnosci".
ale jak to wlasnie uswiadomila mi kolezanka, bez dialogu nie ma zwiazku.
wiec moze nie ma zwiazku?
widzialam juz wiele razy jak pierwszoplanowy usmiech moze tak naprawde oznaczac, ze cos jest mocno na opak. dlatego w piatkowy wieczor o malo co nie ucieklam z tego ubera, ktory wiozl nas do kina. moje cialo od razy wpadlo w tryb ataku nerwowego. i chociaz mialam przemozna ochote krzyknac:" what the fuckin' fuck", zdlawilam moje emocje zakrzykujac je wewnetrznym glosem "wezmie cie za idiotke", " nie chcesz byc znow tamta osoba, ktora kontrolowala", "ma prawo do prywatnosci".
ale jak to wlasnie uswiadomila mi kolezanka, bez dialogu nie ma zwiazku.
wiec moze nie ma zwiazku?
środa, 12 lipca 2017
zabieram sie do pisania tej notki juz czwarty raz. przeniesli nas do nowego budynku i mam teraz widok na ciemnozielone liscie pobliskich drzew, calkiem okazaly kawalek nieba i krążące po nim sępy.
to bardzo dziwne uczucie, kiedy czeka sie na cos bardzo dlugo. w glowie uklada sie ta niepewnosc i niewiadoma. przestaje po jakims czasie uwierac. a potem nagle to sie dzieje i...hm. nic to w zasadzie nie zmienia bo umysl zdazyl zaadaptowac sie do wczesniejszej neurozy i wyparl niewygodne krawedzie z pola widzenia.
teraz tylko zastanawiam sie czy cos sie zmieni. mam nadzieje,ze nie.
to bardzo dziwne uczucie, kiedy czeka sie na cos bardzo dlugo. w glowie uklada sie ta niepewnosc i niewiadoma. przestaje po jakims czasie uwierac. a potem nagle to sie dzieje i...hm. nic to w zasadzie nie zmienia bo umysl zdazyl zaadaptowac sie do wczesniejszej neurozy i wyparl niewygodne krawedzie z pola widzenia.
teraz tylko zastanawiam sie czy cos sie zmieni. mam nadzieje,ze nie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)