środa, 12 lipca 2017

zabieram sie do pisania tej notki juz czwarty raz. przeniesli nas do nowego budynku i mam teraz widok na ciemnozielone liscie pobliskich drzew, calkiem okazaly kawalek nieba i krążące po nim sępy.


to bardzo dziwne uczucie, kiedy czeka sie na cos bardzo dlugo. w glowie uklada sie ta niepewnosc i niewiadoma.  przestaje po jakims czasie uwierac. a potem nagle to sie dzieje i...hm. nic to w zasadzie nie zmienia bo umysl zdazyl zaadaptowac sie do wczesniejszej neurozy i wyparl niewygodne krawedzie z pola widzenia.

teraz tylko zastanawiam sie czy cos sie zmieni. mam nadzieje,ze nie.




czwartek, 29 czerwca 2017

maçã do amor

czyli jablko w polewie z cukru. wg. wikipedii, candy apple. jadlam ostatnio. powoli, ale z entuzjazmem czlowieka, ktory robi cos po raz pierwszy.

pierwsze razy sa zawsze emocjonujace. niekoniecznie w pozytywnym znaczeniu tego slowa.

przypomnial mi sie ostatnio jakis wywiad z szumowska sprzed okolo 10 lat. jak to dobiegala 40 i opowiadala o nowym stosunku do ciala. zawsze uwazalam ja za megapretensjonalna. ale utkwilo mi w pamieci jak mowila, ze teraz jest bardziej swiadoma tego, co oznaczaja i co potrafia jej miesnie. chyba dochodzila do tego samopoznania na drodze jakiejs tej czy innej jogi. ale ja zaczelam chodzic na silownie po raz pierwszy w zyciu (wczesniej tylko biegalam po plazy 2-3 razy w tygodniu) i tez jestem zafascynowana tym, co odkrywam. moze gdybym uwazala na biologii nie dziwilabym sie tak strasznie za kazdym razem kiedy cos mnie boli po treningu. cos, czego istnienia nie podejrzewalam.

ta notka jest dluga, bo powinnam pracowac, ale nie wiem jak sie do tego zabrac, wiec prokrastynuje.

btw. jestem w zwiazku z czlowiekiem, ktory wierzy w mase przedziwnych rzeczy. na szczescie nie zmusza mnie do wierzenia w nie. a ja zachowuje spokoj i w zasadzie przywykam do tego jak przed sniadaniem nalewa kawe dla duchow dawno zmarlych afrykanskich niewolnikow....


obejrzane: my life as a zucchini!
zjedzone: masa miesa w ubiegla sobote i typowe potrawy z festa junina


wtorek, 20 czerwca 2017

postanowilam skonczyc z zyciem na pol gwizdka
kiedy masz ograniczony horyzont, masz tendencje do ograniczania swoich wysilkow
ale teraz stwierdzilam, ze postaram sie URZADZIC SIE  w nowym mieszkaniu



mam widok na budynek naprzeciwko i jestem w stanie ogladac przez okno mecze z sasiadami.



piątek, 9 czerwca 2017

dual processing

tytul odwoluje sie do teorii na temat tego, jak ludzie przetwarzaja informacje:
system 1 : bezrefleksyjnie i automatycznie
system 2: swiadomie i "racjonalnie"

ale to niewazne.

wazne jest, ze musze postarac  sie bardziej prioretyzowac moje potrzeby i zobowiazania. kiedy jestem z kims w zwiazku one zaczynaja mieknac jak ser w wyzszej temperaturze...a wtedy ja sama wiedne i rozmywam sie w pastelach przecietnosci. musze zmruzyc oczy i przypomniec sobie, wyostrzyc obraz.

taka mam tendencje. ale dosc juz tych wymowek i usprawiedliwien. jak stwierdza punkt 4 artykulu na temat tego jak byc zajebistym w zyciu: "Não é sobre as cartas que você tem, mas como você joga elas".

nadchodzone: lokalne walentynki. czyli kurwa, co ja mam z tym faktem zrobic? mam cos dac? cos zadeklarowac? cos przemilczec? i wypada w ogole w poniedzialek...
pracowane: srednio w tym tyg
ogladane: 2 sezon fargo, handmaid's fuckin' tale
jedzone: suszone daktyle z umiarem
cwiczone: 4 razy w tym tyg wg wskazowek trenera personalnego






czwartek, 1 czerwca 2017

tarot i festa junina

hmm czy trzeba pamietac glupie potkniecia czy mozna o nich zapomniec?

zaczal sie czerwiec. festa junina na horyzoncie. jest chlodniej, ale bez przesady.trzeba tylko pamietac o swetrze wieczorem.

odwiedzil nas znajomy z poludnia, ktory byl tu dokladnie rok temu. przypomnial mi, ze rok temu bylam bardzo nieszczesliwa. plakalam po kątach z powodu osoby, która otworzyła wszystkie moje stare traumy dotyczące tego, że nie wiem, kiedy powiedzieć "dość".
a dzisiaj planuje weekend w buzios i kolejne odcinki fargo. szukam nowego mieszkania. slowem, jestem w zupelnie innym miejscu, ktorego bym wtedy nie przewidziala nawet z tarotem na stole. a stawiano mi wtedy tarota. oczywiscie nie pamietam detali, ale kilka rzeczy utkwiło w pamięci.jak np. to, że Brazylia nie jest warta mojego wysiłku.


czytane: moj esej teoretyczny, którego mam dość
oglądane i obejrzane: the handmaid's tale i 1 sezon fargo
jedzone: dzisiaj na pewno jakis deser z okazji okresu i dnia dziecka





poniedziałek, 22 maja 2017

be yourself. it is so much easier than trying to be someone else

czyli leitmotiv tego wyjazdu.


przez pierwsze dni w Grecji a potem przez caly moj pobyt w polsce konfrontowalam sie sama ze soba i staralam wyobrazic sobie siebie gdzies poza Rio. poki co nie jestem w stanie.

moze potrafilabym, gdyby Brazylia nigdy sie nie wydarzyla. ale juz za pozno.

jest kilka pytan posrednich, na ktore musze sobie odpowiedziec i nie dotycza one tylko miejsca zamieszkania. moze one pomoga mi dojsc tam, gdzie juz osiade na zawsze, albo na kolejna dluzsza chwile.

czekane: na otwarcie sie mozliwosci odprawy bagazowej i uspokojenie sie mojego zoladka

obawiane sie: konfrontacja z moim brazlijskim zyciem, z moim zwiazkiem lub jego brakiem, praca, z faktem, ze wkrotce nie bede miala gdzie mieszkac (znow). z tym, ze nie wiem kim jestem.

sobota, 6 maja 2017

A rose by any other name would smell as sweet czyli Mykonos

stalam sie bardziej latynoska niz sadzilam.polnocno-europejskie maniery nigdy mi nie lezaly, ale teraz wrecz uwieraja.

grecja jest troche brazylijska ze swoja tendencja do ignorowania regul i empatia. ale tez lzejsza. bez tych wszystkich paralizujacych problemow spolecznych i z mniej kalorycznym menu.

jestem troche zbyt zmeczona, zeby zadreczac sie pytaniami czy bede miala do czego wracac w rio po tych 3 tygodniach w europie. ale ta mysl jest gdzies w tle. razem z cynicznym brakiem wiary w to, ze  brazylijski mezczyzna jest w stanie unikac przypadkowego seksu przez 3 tygodnie. 
oraz jeszcze jedna mysla pod tytulem "moje zycie prawdopodobnie juz zawsze bedzie skladalo sie z wyjazdow i podrozy sluzbowo-rodzinnych".
ergo jesli on nie jest stanie nie puscic sie z inna, kiedy ja wyjezdzam, ten zwiazek nie ma sensu.

wygloszone: jedna chujowa i jedna dobra prezentacja. w sumie 2.
najgorsza nacja: niemcy na tzw poziomie
wypite: morze kawy (czesto niedobrej) i lokalnego alkoholu
tesknione: mocno
wyklarowane nieco bardziej: uczucia
brudne: stopy i wszystkie ubrania