Mam 3 hipotezy:
1. albo jestem po prostu zwyczajnie zyciowo glupia
2. albo moje zasady moralne sa nie z tego swiata
3. albo on jest troche kanalia na zyciowym rozdrozu
bo kiedy kawalek tortu z wisienka (o ktorym myslalam z przerwami, acz intensywnie, przez ostatnie 3 lata) pcha mi sie na kolana, ja wychodze z restauracji.
Mood: "murkiness" z dodatkiem intensywnej checi ucieczki od wszystkich mezczyzn na tym swiecie
czwartek, 19 maja 2016
poniedziałek, 16 maja 2016
jeden krok do przodu, trzy kroki w tyl i skok do przeszlosci.
wszechswiat wlasnie daje mi mozliwosc zamkniecia pewnej historii. byloby troche glupio z tego nie skorzystac. jutro wiec bede udawac osobe dojrzala emocjonalnie, ktora cieszy sie cudzym szczesciem, chociaz nie bedzie miala w nim udzialu. bo j. wyjezdza do urugwaju na 3 lata. dostanie jeszcze wiecej forsy niz teraz i bedzie plodzil idealne ciemnowlose i dobrze wychowane dzieci ze swoja laska. dawniej ta wizja bardziej by mi przeszkadzala. moze rzeczywiscie wreszcie troche dorosleje.
wlasnie pisze research proposal , ktory nawet mnie nie interesuje. znaczy potencjalnie jest to cciekawe i moze ona bedzie w stanie cos z tego wycisnac...licze na to,ze jakims cudem olsni mnie za tydzien albo za dwa.
wszechswiat wlasnie daje mi mozliwosc zamkniecia pewnej historii. byloby troche glupio z tego nie skorzystac. jutro wiec bede udawac osobe dojrzala emocjonalnie, ktora cieszy sie cudzym szczesciem, chociaz nie bedzie miala w nim udzialu. bo j. wyjezdza do urugwaju na 3 lata. dostanie jeszcze wiecej forsy niz teraz i bedzie plodzil idealne ciemnowlose i dobrze wychowane dzieci ze swoja laska. dawniej ta wizja bardziej by mi przeszkadzala. moze rzeczywiscie wreszcie troche dorosleje.
wlasnie pisze research proposal , ktory nawet mnie nie interesuje. znaczy potencjalnie jest to cciekawe i moze ona bedzie w stanie cos z tego wycisnac...licze na to,ze jakims cudem olsni mnie za tydzien albo za dwa.
poniedziałek, 9 maja 2016
is it me or is it you. a tale of incompatibility and mutual attraction.
resumindo a historia: BLAH.
te slodkie opowiesci o ludziach bez traum z przeszlosci oraz ze swietlana przyszloscia nie beda nigdy moim udzialem. zgodnie z teoriami behawiorystycznymi we are what we do. not what we think we are. no what we think we do. wiec ja odkrylam, ze ja robie, mysle i planuje w sposob linearny, a on polifoniczny. i dlatego nie mozemy spotkac sie w polowie drogi. mimo dobrych intencji.
zrobilam sobie dzisiaj wolne, bo tak. fajne uczucie. i zupelnie zmarnowalam weekend. nie uczylam sie, spalam do 14. pilam duzo alkoholu, sluchalam duzo muzyki na zywo a nawet jadlam cos smazonego! #zycienakrawedzi tyle, ze jestem na tyle niewyluzowana, ze to bedzie jedyny taki weekend w tym semestrze. do konca czerwca przewiduje niewolniczy i syzyfowy wysilek.
niedziela, 1 maja 2016
familiar yet unknown
to zawsze ja mialam zaciagi do ustalania i nazywania rzeczy po imieniu. kontrolowania. teraz jest na odwrot. i nie wiem jak do tego podejsc.
bo co jesli ze zwiazkami jest tak jak z prawem? im jest ono dokladniej zdefiniowane, tym bardziej jest opresyjne? taka np Anglia nie ma nawet konstytucji a jakos daja rade (tak,wiem, maja carta magna i mase innych biurokratycznych bzdur....). po prostu inaczej to sobie wyobrazalam.
robione i niezrobione: wszystko
sluchane: soundtracki
bo co jesli ze zwiazkami jest tak jak z prawem? im jest ono dokladniej zdefiniowane, tym bardziej jest opresyjne? taka np Anglia nie ma nawet konstytucji a jakos daja rade (tak,wiem, maja carta magna i mase innych biurokratycznych bzdur....). po prostu inaczej to sobie wyobrazalam.
robione i niezrobione: wszystko
sluchane: soundtracki
środa, 20 kwietnia 2016
balancando
tylko tego nie zepsuj swoja obsesyjna kontrola, powtarzam sobie w myslach. chill i rownowaga. szczerość i otwarta komunikacja, ale tez nie wszystko na tacy i od razu, żeby utrzymać balans miedzy tajemnica a poranna kawa na lawe. cackam się z ta sytuacja jak z jajkiem, balansuje na linie i trzymam jajko na lyzce.
i racz powstrzymać się o podejrzewanie go o najgorsze. nie wszyscy sa dwulicowi, ale tez żadna deklaracja nie padla. oddychaj. zen.
patrz na swój ogrodek, zajmuj się swoimi sprawami. nie potrzebujesz tego przecież. pozwalasz, żeby się dzialo, bo tego chcesz w tym momencie. możesz przestać w każdej chwili. możesz zrobić krok do tylu, w bok , albo ( o zgrozo, jakie to przerazajace tak naprawdę) do przodu.
takie oto smieszne rzeczy dzieja się w mojej glowie. bo przez lata, odbudowując moja niezaleznosc i zdolność do samodzielnej egzystencji, stworzyłam wokół siebie imponujące konstrukcje obronne. sa mury, głębokie rowy wypelnione krokodylami tez, miny przeciwpiechotne, granaty, a nawet bron dalekiego zasiegu. jestem jak najlepiej strzeżony orzełek w tankach.
tylko, ze....tak uporczywie skupiałam się na obronie przez ostatnie kilka leveli, ze zapomniałam jak to jest dawac szanse i poniekąd również atakowac. wystudiowana obojetnosc mam w malym palcu. ale jak okazac zachecajaca aprobatę bez sprzedawania siebie od razu i w calosci?
oceniane: egzaminy polroczne. o masakra.
czytane/nieczytane: artukuly i rozdzialy
pisane/niepisane: artykuly i streszczenia
chorowane: na antybiotykach przez 7 dni.
niewyspane: mój zegar biologiczny tyka chyba wstecz
niespokojne: godziny i sekundy
i racz powstrzymać się o podejrzewanie go o najgorsze. nie wszyscy sa dwulicowi, ale tez żadna deklaracja nie padla. oddychaj. zen.
patrz na swój ogrodek, zajmuj się swoimi sprawami. nie potrzebujesz tego przecież. pozwalasz, żeby się dzialo, bo tego chcesz w tym momencie. możesz przestać w każdej chwili. możesz zrobić krok do tylu, w bok , albo ( o zgrozo, jakie to przerazajace tak naprawdę) do przodu.
takie oto smieszne rzeczy dzieja się w mojej glowie. bo przez lata, odbudowując moja niezaleznosc i zdolność do samodzielnej egzystencji, stworzyłam wokół siebie imponujące konstrukcje obronne. sa mury, głębokie rowy wypelnione krokodylami tez, miny przeciwpiechotne, granaty, a nawet bron dalekiego zasiegu. jestem jak najlepiej strzeżony orzełek w tankach.
tylko, ze....tak uporczywie skupiałam się na obronie przez ostatnie kilka leveli, ze zapomniałam jak to jest dawac szanse i poniekąd również atakowac. wystudiowana obojetnosc mam w malym palcu. ale jak okazac zachecajaca aprobatę bez sprzedawania siebie od razu i w calosci?
oceniane: egzaminy polroczne. o masakra.
czytane/nieczytane: artukuly i rozdzialy
pisane/niepisane: artykuly i streszczenia
chorowane: na antybiotykach przez 7 dni.
niewyspane: mój zegar biologiczny tyka chyba wstecz
niespokojne: godziny i sekundy
niedziela, 10 kwietnia 2016
curiosity
jesli kiedys ciekawosc we mnie umrze, nie widze sensu w dalszej egzystencji. kazdy zawod bedzie tylko emocjonalnym kopniakiem. kazdy dzien tylko kolejna proba. ciekawosc przynajmniej pcha mnie do przodu.
nothing has really happend until it has been described. something interesting happens every day - v. woolf.
ostatnio w jakims mikro-wymiarze zainspirowalam kogos do zrobienia czegos odwaznego. do przekroczenia granicy strachu. umiem zainspirowac ludzi do tego, zeby sie zmieniali, nie umiem zainspirowac nikogo do tego, zeby pozostali obok.
...
myslalam ostatnio o zdjeciach z dziecinstwa. moi rodzice utrzymuja, ze bylam bardzo towarzyskim dzieckiem. takim malym, ciekawskim bachorkiem, ktory zagadywal obcych, wyglaszal kontrowersyjne opinie i zajmowal uwage wszystkich dzieci w piaskownicy. nie rozpoznaje siebie w beztroskich zdjeciach z tamtego okresu. co sie stalo? gdzie przepadlo tamta szczesliwa osoba?
przypomnialo mi sie wlasnie, ze byl wiersz na ten temat. oto fragment :
Było raz dziecko zabawne i tłuste. Umarło. Nie ma go nigdzie.
Biegało po domu, krzyczało. Są jeszcze jego fotografie w salonie.
Aż śmiać się i istnieć przestało, i nikt się nie zdziwił tej krzywdzie,
nothing has really happend until it has been described. something interesting happens every day - v. woolf.
ostatnio w jakims mikro-wymiarze zainspirowalam kogos do zrobienia czegos odwaznego. do przekroczenia granicy strachu. umiem zainspirowac ludzi do tego, zeby sie zmieniali, nie umiem zainspirowac nikogo do tego, zeby pozostali obok.
...
myslalam ostatnio o zdjeciach z dziecinstwa. moi rodzice utrzymuja, ze bylam bardzo towarzyskim dzieckiem. takim malym, ciekawskim bachorkiem, ktory zagadywal obcych, wyglaszal kontrowersyjne opinie i zajmowal uwage wszystkich dzieci w piaskownicy. nie rozpoznaje siebie w beztroskich zdjeciach z tamtego okresu. co sie stalo? gdzie przepadlo tamta szczesliwa osoba?
przypomnialo mi sie wlasnie, ze byl wiersz na ten temat. oto fragment :
Było raz dziecko zabawne i tłuste. Umarło. Nie ma go nigdzie.
Biegało po domu, krzyczało. Są jeszcze jego fotografie w salonie.
Aż śmiać się i istnieć przestało, i nikt się nie zdziwił tej krzywdzie,
poniedziałek, 4 kwietnia 2016
all I ever wanted was the world
bawilam sie w dom uzywajac gestow sprzed 6 lat. zapomnialam, ze potrafie. chyba nie byly schowane zbyt gleboko. pod moja skora, czekaly tylko na sprzyjajace warunki, zeby sie ujawnic.
z jedna noga na brzegu i z druga na pokladzie nowego statku.
probowalam obejrzec spotlight w tym tygodniu. i chyba byl to film z ambicjami na miare wszystkich ludzi prezydenta. ale wyszlo cos na ksztalt taniego, przewidywalnego filmu telewizyjnego.
z jedna noga na brzegu i z druga na pokladzie nowego statku.
probowalam obejrzec spotlight w tym tygodniu. i chyba byl to film z ambicjami na miare wszystkich ludzi prezydenta. ale wyszlo cos na ksztalt taniego, przewidywalnego filmu telewizyjnego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)