sobota, 12 kwietnia 2014

Źle mi

środa, 9 kwietnia 2014

Way down



Nigdy byście nie uwierzyli w to, co przytrafiło mi się w zeszłym tygodniu. Ja też bym w to nie uwierzyła.

Z wyborami tak to już jest, że trzeba ponosić ich konsekwencje. Czuję jak zapada się pode mną ziemia. Okazuje się bowiem, że potrafię zdać te egzaminy, daję radę. Ale bardzo dużo mnie to kosztuje. Kilkudniowa regeneracja to za mało. Mam podkrążone oczy, robią mi się zmarszczki z niewyspania i prawie nic nie jem, bo poza owocami wszytsko inne wygląda mi podejrzanie tłusto, albo z dodatkiem warzyw modyfikowanych genetycznie, albo tłuszczy trans, albo innymi słodzikopodobnymi konserwantami.W Europie patrzysz na skład i wiesz, że jak coś zaczyna się na E, to znaczy, że nie jest dobre, tutaj musiałabym sprawdzać wszystko jak leci w internecie...Poza tym dochodzę do wniosku, że studiowanie czegoś, czym się człowiek nie pasjonuje to po prostu drogą przez mękę.

I jeszcze jedno: nie wystarczy tylko kogoś lubić i dobrze się z tym kimś bawić (od czasu do czasu za zamkniętymi drzwiami) , żeby chcieć z nim być.






wtorek, 1 kwietnia 2014

po omacku

pierwsza sesja zawsze jest testem hipotezy zerowej: nadaje sie do tego zeby to studiowac
okaze sie w niedziele

pisalam ostatnio prace o nostalgii. bardzo tesknilam. zazdroszcze wszystkim, ktorzy przebywaja teraz w Europie. zazdroszcze wiosny. ludzie tam tak sie ciesza z wydluzajacego sie dnia, z tego, ze slupek rteci zmierza systematycznie do gory. tutaj pogoda jest naprawde fantastyczna teraz: slonce, 27 stopni, wiatr od oceanu. ale nikt sie nie cieszy, bo dla Brazylijczyków to jest stan wyjściowy.

juz prawie rok staram sie przekuc w aksjomat bardzo prosta rzecz.
dlaczego to takie trudne mimo wszystko? dlaczego nie moge zapomniec? bo nie wiem o nim nic zlego. i niestety kazdy kolejny facet, ktorego poznaje musi sie z nim mierzyc. i nigdy nie wypadnie lepiej.

obejrzane: the fall. wow.




środa, 26 marca 2014

jestem w środku bańki. wewnatrz niej oczywiste jest, ze nie potrafie przeprowadzic logicznego naukowego wywodu i ze jestem debilem ze statystyki. i ze nikt mnei nie lubi tutaj.
na zewnatrz jestem czlowiekiem, ktory juz wiele w zyciu osiagnal, ktory wie,ze uwielbia uczyc i ktory podjal kilka mega ryzykownych decyzji. niektore sie oplacily a niektore doprowadzily do absolutnego mego upodlenia.

w psychologii to się nazywa framing.



niedziela, 16 marca 2014

kończy się brazylijskie lato. skąd to wiem? głównie z nagłówków prasowych.temperatury nadal powyżej 35 stopni.

zasiadłam do nauki. nigdy nie byłam mistrzem skupienia. ale teraz, w dobie smartfonów to już w ogóle wydaje mi się arcytrudne. jak mogę patrzeć na jakieś statystyczne modele, kiedy nikt nie wie co się stało z samolotem pasażerskim i ponad 250 osobami na pokładzie, ani  co będzie dalej z Ukrainą i Rosją?
 każdy pretekst jest dobry...poza tym coś mi się zdaje, że mam jeszcze kaca po wczorajszym dniu św. patryka. owszem, obchodzi się go nawet tutaj. zielonym piwem i coverami U2.




środa, 5 marca 2014

okazuje sie, ze rio jest za duze kiedy chce sie kogos spotkac i za male kiedy chce sie kogos uniknac...

ostatki mialy byc szalone, a skonczylo sie...jak zwykle

poniedziałek, 3 marca 2014

Jedno jest pewne. Kiedy ma się tak popieprzone w głowie niemal nigdy nie jest nudno.

Jutro ostatni dzien karnawalu. Obiecuje zapomniec o wszystkim.