niedziela, 25 października 2009

a mialo byc tak pieknie


czyli ja nie potrafie sie dietowac.toblerone biale ze mna wygralo. w promocji bylo!

ocenilam dzisiaj pierwsze kartkowki w moim zyciu. ciagle powtarzaja sie te same bledy. biedne dzieci. niedouczki.

word of the day: potlacz

środa, 21 października 2009


do cholery pisze z planety linux. i to nie dlatego, zeby pokazac fucka wszystkim tym swiniom z windowsa, ale dlatego, ze zaatakowal mnie wrog, podlozyl swinie (czyt. konia trojanskiego) i wybil mi systemik od srodka. poki co zatem zaznajamiam sie z linuxem i sztacham sie internetem.

wiecie, ze HitchCOCK ogladal Antonioniego, lubil Godarda i nawet w drugiej czy czwartej czesci swojego zycia zastanawial sie nad zmiana stylu? no nie do pomyslenia.

wszystkiego najlepszego z okazji imienin. gerbera z paprotka w folie pakowanego dla mnie!

sobota, 17 października 2009


I'm Ula and I'm addicted. od internetu.

zrobilam przez te 3 dni wiecej niz przez ostatnie 3 miesiace. zaczynam o 7.30 w poniedzialek obserwacje. obserwowac bede mlodziez licealna w stanie przyswajania wiedzy.

kafejki internetowe śmierdzą. i ludzie w tramwaju też.

się obejrzało w mikro młody rosyjski film. dwa wnioski: 1. jak dobrze, ze mie mieszkam w Rosji; 2. mozna w nim zobaczyc najgorzej skonstruowanego bohatera filmowego w historii kina.

sobota, 10 października 2009

kwaidan


widzialam film kobayashiego jakis rok temu, ale teraz przeczytalam ksiazke. przyjemnie sie czyta. jak basnie andersena, tylko moze troche bardziej pokrecone.

jestem w rz.: deszcz i kasjerzy wpatrujący się obsesyjnie w twoją twarz. niesłodkie ciastka ryżowe i niesłony gulasz. gabs przywiozla mi fajne kolczyki i kilo cukierkow z ukrainy.

30 rock.

wtorek, 6 października 2009


kogo wkurwia ten autystyczny różowy misiaczek na boku? no kurwa kogo?

przemierzam karmelicką w te i we wte jak jakis karaluch. polykam przy tym hektolitry spalin i marznie mi nos.

nie ma poczatkow roku akademickiego bez przykrych niespodzianek. na szczescie niebezpieczenstwo zostalo przynajmniej tymczasowo zazegnane.

juz wiem co bedzie leitmotivem tego roku w rozmowach z moją rodzicielką: jak tam praca magisterska?

sobota, 3 października 2009

los abrazos rotos


klisza goni kliszę a sztuczność goni sztuczność. ktoś kiedyś rzekł, że chciałby, zeby Almodóvar udekorował jego mieszkanie. to naprawdę nie byłby zły pomysł. "chicas y maletas" były lepsze niż "abrazos rotos".

czwartek, 1 października 2009

nothing's gonna change my world


całe życie staram się przepchnąć kwadratowy klocek przez okrągły otworek. i jeszcze wmawiam sobie, że nieźle mi idzie.

nic. nikogo. nigdy.