
lektura: S. Sontag - O fotografii.
Jestem w krk. Zupełnie nie wiedziałam co czuć po wyjściu z pociągu. Istne pomieszanie zmyśłów. Zapomniałam, że tu tylu turystów. Zapomniałam, że czuć wszędzie jakieś żarcie. I że jest o kilka stopni cieplej. Wszystko to zapomniałam.
Siedzę teraz w pokoju na poddaszu pośród sterty ubrań, które same się nie chcą zawiesić na wieszakach ani poukładać w kostkę.
Dzisiejszy dzień jest biały i mglisty. Trochę duszny.
Jem papierówki. Są karłowate i poobijane. Ich sok zostaje na ustach.