piątek, 24 listopada 2017

the thrill

nie ma go za duzo, tego dreszczyka emocji. raczej zwykly stres dnia codziennego w stylu niechciane maile, niedokonczone artykuly i projekty stojace w miejscu. tego chcialam?

 notatki z podrozy do madureira.
Favele zwykle ciekawia obywateli pierwszego swiata do tego stopnia, ze zwiedzaja je jak jakies muzeum etnograficzne allbo ogrod zoologiczny. Ja zawsze troche sie ich balam a troche uwazalam za nieporozumienie ogladac cudze nieszczescie. Bywalam w fawelach pare razy. A to na imprezach, przejazdem w drodze na jeden z punktow widokowych, u jednej z moich uczennic, albo u znajomego lekarza na dwa dni przed nowym rokiem, kiedy nie mialam innej opcji. Mam znajomych, ktorzy tam mieszkali a nawet robilam eksperymenty z udzialem mieszkancow faweli, ale to, co zobaczylam i uslyszalam w Madureira poruszylo mnie bardziej, bo mialo zwiazek z codzienna egzystencja tam, zwlaszcza dzieci.
Kazdy zna wzgorze Madureira jako miejsce, gdzie powstawaly najslynniejsze karnawalowe przeboje, gdzie miejsci sie byc moze najslynniejsza szkola samby i gdzie odbywa sie jedna z najpopularniejszych funkowych imprez.  A my trafilismy tam o 8 rano z misja badawcza. Mielismy zgromadzic wywiady do naszych badan na temat wplywu przywodztwa na prace szkoly. W tym celu bylismy umowieni na wizyte w jednej z pierwszych szkol, ktore stan Rio zbudowal w fawelach w latach 30tych.
Gdyby nie to, ze dyrektorka szkoly spotkala sie z nami przy wejsciu, prawdopodobnie mieszkancy przepedziliby nas stamtad. Wszyscy, ktorzy byli w poblizu mierzyli nas wzrokiem, bo nie wygladalismy ani na turystow ani na urzednikow. Dyrektorska obstawa dala nam immunitet w oczach kilku lokalsow zamroczonych marihuana i jednego dilera, ktory sprzedawal swoj towar jakies 10 metrow od szkoly.
Widzialam ksiazki ze szkolnej biblioteki chowane w plastikowych opakowaniach,zeby nie dopadly ich szczury. Widzialam szkolne patio o wielkosci mojego salonu, ktore pelni tam funkcje sali gimnastycznej. Widzialam czerwone linie na podlodze pokazujace nawet 4letnim dzieciom gdzie chowac sie, kiedy w faweli toczy sie strzelanina pomiedzy gangami a policja.
Pisze teraz artykul o policji w Rio de Janeiro i o tym jak jest oceniana przez mieszkancow faweli a za dwa tygodni jade do bodaj bajbardziej niebezpieczne dzielnicy, zeby przeprowadzac moje badania. W zyciu mi sie nie snilo, ze tego typu historie beda moim udzialem.

wtorek, 14 listopada 2017

JA byl na koncercie i stal sobie w odleglosci 5m ode mnie. Nie zdecydowal sie na przyjacielskie powitanie. Ja rowniez nie. Moze to jest nowy standard ukladow miedzy nami: jak jest pijany i spotyka mnie przypadkiem mozemy byc wobec siebie uprzejmi i "przyjacielscy", ale kiedy wszyscy sa trzezwi a ja nie jestem w pojedynke, udaje,ze mnie nie widzi.

Jak zwykle wszystko na raz. Wszystko czyli: projekty, deadliny, terminy.

Mam ochote na ciasto bananowe...


Przeczytane: Dias perfeitos -  R. Montes.
Czytane: La sombra del viento - C. Ruiz Zafón
Ogladane/Meczone: Breaking bad
Migotane: powieka
Bolace: wszystkie miesnie i ego
Zadzwonione: dietetyk, bo jak sie okazuje nie mozna sobie tak po prostu zaczac chodzic na silownie.


piątek, 27 października 2017

nie umiem pisac, kiedy nie mam pewnosci, ani nie jestem przekonana, ze to, co pisze jest prawda. jestem po szyje w projekcie, za ktory nie wiem jak sie zabrac i, w ktorym czuje sie samotna i bezradna.

zaraz zacznie padac. jest duszno, szaro i wilgotno.

we mnie tez troche sie gotuje. ambicjonalnie. chodzi o wymiane zagraniczna, albo chociaz projekt. powiedziano mi, ze nie ma na to kasy. poddalam sie. moze nie powinnam byla, ale chyba wygralo lenistwo i wygodnictwo. na sama mysl o szukaniu mieszkania zagranica i martwieniu sie o kase, opadlam z sil.


podcasty sa czasami niesamowite. slucham tylko paru regularnie, ale kazdy z nich jest swietny. moze kiedys o tym wiecej napisze. al cos sobie waznego uswiadomilam. co za szczescie, ze J.A. przepadl! jasne, zachowal sie troche jak szmata i potraktowal mnie beznadziejnie. ale uniknelam calej masy problemow: braku stabilnosci, przewidywalnosci, gierek, zazdrosci i rywalizacji.

na pocieche: koncert nicolas krassik 1 listopada. ktorego poznalam dzieki J.A. na cos sie przydal.
oczekiwana: analiza składu ciała na siłowni. jestem ciekawa czy po paru miesiacach treningow cos sie zmienilo.

wtorek, 10 października 2017

pocoś i dokądś

Byłam w Sao Paulo. Najwieksze miasto w Ameryce Południowej, jedno z większych na świecie, a przytłoczyło mnie tylko, kiedy zjezdzalam po piątych ruchomych schodach, zeby moc wejsc do metra. (czy to zdanie ma sens? trace wyczucie po polsku). 
Co tam robilam? Prezentowałam 2 projekty, jadłam kanapke z nieprzyzwoitą ilością mortadeli, piłam argentyńskie wino, oglądałam słynne obrazy, mniej słynne rzeźby i średnio znane grafiki. (okazuje się, że większość ludzi, którzy niedługo zdobędą tytuł doktora na mojej uczelni nie wie kim był Toulouse Lautrec!).
W przerwach walczyłam z moim wstydem, zażenowaniem i antyspołecznymi tendencjami.





obejrzane: big mouth, początek loving i mecz brazylia vs. chile (biedni chilijczycy nie pojada na mundial...)
będzie obejrzane: parę filmów na festiwalu filmowym (oby)
wypite: coca zero i mate z niedzwiadkiem
zjedzone: burguer z void
będzie kupione: wizyta u dermatologa i dietetyka (moze wreszcie naucze sie jesc w przyzwoitych godzinach i ilosciach)
będzie montowane: półka na książki żółta w stylu retro







poniedziałek, 18 września 2017

nie wiem jak narysowac model, ktory obrazowalby zrodla mojego obecnego stanu.

albo jest tak, ze czuje sie jak gowno, bo jestem asystentem i nie wychodzi mi ta praca. to z kolei wplywa na to, ze moj zwiazek chwieje sie w posadach, bo generalnie czuje sie niepewnie w zyciu.

albo jest tak, ze czuje sie jak gowno, bo jestem asystentem i nie wychodzi mi ta praca. ale nie ma to nic wspolnego z moim zwiazkiem, bo zrodla moich w nim problemow sa gdzie indziej. moje wczesniejsze doswiadczenia? jego obecne zachowania?

nie wiem. on nie wie, ze nie wiem.


obejrzane Bojack horseman

piątek, 8 września 2017

obejrzane: the mask I live in
chyba niczego nie zrozumialam
biedni mezczyzni, bez wzorcow meskosci i nie mogacy okazywac uczuc.
ja tez nie moge, nie umiem. wszyscy kaza wyrzucac z siebie i na zewnatrz, ale nikt nie mowi co dalej...

obejrzane: breaking bad
jestem literalnie na skraju wytrzymalosci. fizycznej i psychicznej. placz pod prysznicem, notoryczny bol jelit, glowy i sucha skora wlacznie.

na chuj ludziom zwiazki, kiedy bycie w nich jest mega trudne i do bani

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

ludzie sie powtarzaja. i sytuacje.

mi sie powtarzaja ludzie i sytuacje. z daleka rozpoznaje schemat i temat i pochodze nieufnie do sprawy, albo wrecz szufladkuje ludzi zanim zdaza sie odezwac.

to ciekawe kiedy stajemy sie przedmiotem naszych wlasnych badan. kiedy brak wiary we wlasne sily wynika z tego co o sobie myslimy. tego, co o sobie wiemy. czy rzeczywiscie te latki, ktore sobie dolepiam sa prawdziwe?
rzeczywiscie jestem dobra nauczycielka? naprawde jestem osoba, ktora nie zdradza i zawsze robi to, co nalezy? czy aby na pewno nie znam sie na matmie i statystyce?
powyzej rozne fragmenty mojej tozsamosci, rozbite i zdolne do odbijania roznych refleksow w zaleznosci od tego, jakie swiatlo na nie pada.

obejrzane: dunkierka i pare odcinkow frustrujacego leftovers, i ostatni frustrujacy odcinek game of thrones.
odsluchane: nic
przestraszone: przyszloscia
powracajace z niebytu: przeszle mary w postaci J. A., ktory jest jak zly szelag